Get Adobe Flash player
Już wkrótce

27-11-2015 22:08:28

Obozy na Mazurach nad Jeziorem Dobskim w Dobie k/Giżycka rozpoczęły się z inicjatywy Ks. Macieja Sojki z Rybnika. Wyjazdy dzieci organizowane są na tym terenie od 1997r.

Komendantem pierwszego obozu był ks. Maciej Sojka.

Śp. ks. Maciej Sojka Urodził się 22 sierpnia 1971 w Rybniku. Uczęszczał do rybnickich szkół. Uprawiał żeglarstwo w Ośrodku Sportowym „Kotwica". Wszystko to miało miejsce w Rybniku. Interesował się szachami, muzyką i poezją, należał do kółka recytatorskiego.

Będąc klerykiem organizował na Mazurach kolonie charytatywne dla dzieci. W Seminarium był odpowiedzialny za koło powołaniowe, należał też do grupy alumnów współpracujących z kapelanem więziennym w katechizowaniu aresztowanych. Już wtedy zrodził się w nim pomysł organizowania wyjazdów na Mazury dla dzieci. Chciał zarazić ich miłością do pięknej ziemi mazurskiej, ucząc młodych ludzi szacunku do siebie i innych w tych okolicznościach przyrody.

W drugim roku swego kapłaństwa, w lutym 1997r., kiedy to jeszcze jeziora skute były lodem, ks. Maciej wraz ze swym Ojcem Wiesławem, Stryjem Andrzejem(wieloletnim, doświadczonym żeglarzem-Komandorem) i parafianinem Andrzejem, wyruszył na Mazury w poszukiwaniu dogodnego miejsca na organizację obozów dla dzieci i młodzieży. Dotarli na miejsce nad ranem. Proboszcz tamtejszej parafii, ks. Wiesław, przyjął gości ze Śląska na śniadaniu a następnie wskazał pole nad Jeziorem Dobskim w wiosce Doba.Towarzysze ks. Macieja za wszelka cenę chcieli zniechęcić go do organizacji obozów w tym miejscu. Tłumacząc mu, że są to dzikie pola, że bardzo trudny dojazd do obozu,że nie ma wody pitnej. Zadawali pytania „dlaczego chce przywieźć dzieci do miejsca oddalonego od cywilizacji - prawie na końcu świata? wsi bez atrakcji? Ksiądz Maciek z uśmiechem i błyskiem w oku oznajmił im: „to jest to miejsce!”.Faktycznie, poza tymi utrudnieniami, miejsce było bardzo urokliwe, choć surowe i dzikie. .


Jezioro Dobskie jest najczyściejszym na Mazurach. Wchodzi w skład Rezerwatu Przyrody.


Nie minęło dużo czasu bo już w czerwcu cała wyprawa była przygotowana. Sprzęt wypożyczony od harcerzy i wojska, dzieci pełne entuzjazmu zapisywały się w siemianowickiej parafii. Ksiądz Maciek zbierał kadrę – wolontariuszy, którzy swój wolny czas poświęcili na rzecz młodzieży. Byli to studenci, ale także zwykli pracownicy, którzy w ramach własnego urlopu wyjeżdżali by pomóc w stawianiu obozu. Ruszyli najpierw obsługa techniczna ze sprzętem, a kilkanaście godzin później dwoma autobusami młodzież z kadrą. Ten pierwszy wyjazd był pełen trudnych sytuacji, ale udało im się. Dojechali na miejsce. To jednak nie był koniec. Były osoby, które jak zobaczyły gdzie ich wywieziono chcieli w pierwszym odruchu wracać. Błotnista droga do obozu, ponad metrowe pokrzywy na samym miejscu, końskie muchy i komary. To mogło zniechęcić. Już po pierwszym dniu okazało się, że to miejsce ma swoją „magię”.
Wzgórze, z którego było widać prawie całe jezioro i piękne wschody i zachody słońca, jezioro z rakami, ludzie uśmiechnięci i życzliwi, ogniska wieczorne i dźwięki muzyki wygrywane na gitarach. Tak rozpoczęła się przygoda z DOBĄ.
Więcej mogliby opowiedzieć uczestnicy tego pierwszego, pionierskiego wyjazdu. Zawiódł ich tam upór i odwaga jednego człowieka.

Właścicielem tego miejsca była Parafia Św. Ducha Pocieszyciela w Giżycku. Proboszczem był ks. Prałat Kazimierz Gryboś. Bardzo życzliwie podszedł do tej sprawy. Nie tylko udostępnił teren organizatorom, ale również wielokrotnie pomagał w realizacji obozów swoją radą, wsparciem i obecnością.

Zaczęła się serdeczna Przyjaźń pomiędzy ks. Kazimierzem i Ks. Maćkiem. Przyjaźń ta rozszerzyła się jeszcze o kilka innych osób. Już rok później Ks. Maciek za pośrednictwem swojego Ojca – pracownika Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji poznał i zaprzyjaźnił się z Panem mgr Rafałem Tymuszem, Dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Rybniku. Połączyła ich wspólna troska i praca na rzecz dzieci, które potrzebują pomocy. Podjęli współpracę i kolejne obozy były organizowane przy współpracy mysłowickiej parafii oraz MOSiR-u. Ksiądz maciek w czasie wakacji 2001 wyjechał z dziećmi z parafii Brzezinka na Mazury. Tam 24 lipca utonął w Jeziorze Dobskim. Pochowany został 2 sierpnia 2001 w Rybniku.

Po tragicznej śmierci ks. Maćka w 2001r., całkowitą organizację obozów mazurskich przejął rybnicki MOSiR. Pan Dyrektor Rafał Tymusz do dnia dzisiejszego, służy całym sercem temu przedsięwzięciu. Współorganizatorem i Kierownikiem obozów mazurskich w Dobie od początku nieprzerwanie jest Salezjanin - Były Wychowanek Ks. Jana Bosko, pracownik MOSiR-u Wiesław Sojka – Ojciec ks. Maćka.

Z roku na rok obozy rozwijają się pod względem technicznym. W porównaniu z pierwszymi obozami wzrosła liczba uczestników. Programy zajęć obozowych pogłębiały sens pobytu naszych podopiecznych. Praca opiekunów, wolontariuszy i kadry technicznej kładzie nacisk na bezpieczeństwo i efektywne wspólne spędzenie wakacyjnej przygody na Mazurach. Na obozach obowiązuje rodzinna, przyjacielska atmosfera, pomimo mocnych wymagań względem uczestników i Kadry wychowawczej oraz technicznej.

Redakcja strony